RODMGdańsk

SIEĆ REGIONALNYCH OŚRODKÓW DEBATY MIĘDZYNARODOWEJ





04.06.2014 Gdańsk Nagroda Solidarności dla Mustafy Dżemilewa z Ukrainy RODM Gdańsk

foto Z okazji 25-lecia wolnej Polski 3 czerwca w Warszawie po raz pierwszy wręczona została międzynarodowa Nagroda Solidarności im. Lecha Wałęsy. Odebrał ją przywódca Tatarów krymskich Mustafa Dżemilew.

Wyróżnienie Mustafie Dżemilewowi, który od wielu lat zabiega o poszanowanie demokracji oraz praw i wolności obywatelskich na Ukrainie, wręczył prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski.

- Dla Polski i dla znacznej części Europy Środkowo-Wschodniej odzyskanie wolności było jednoczesnym zerwaniem więzów i ograniczeń pojałtańskich, bo porozumienie z Jałty oznaczało, że nie dla całej Europy zwycięstwo nad III Rzeszą było zwycięstwem wolności. Dla wielu z nas był to moment, kiedy w sposób ostateczny Żelazna Kurtyna oddzieliła nas od Europy – przypomniał prezydent Bronisław Komorowski w czasie uroczystości wręczenia Nagrody Solidarności.

- Cieszę się, że wolność wywalczona przez nasze narody, wolność, która rozpoczęła swój zwycięski marsz tu w Polsce, zyskała tym razem w 1989 roku i później wsparcie, a nie obojętność, pełne zrozumienie i solidarność wolnego świata Zachodu. Ale musimy mieć świadomość, że chociaż porozumienia z Jałty przeszły do niechlubnej historii, do lamusa historii, to ich skutki pod wieloma względami trwają do dnia dzisiejszego – mówił prezydent RP.

Bronisław Komorowski podkreślił, że Mustafa Dżemilew działał na rzecz prawa Tatarów do przekreślenia stalinowskiej polityki narodowościowej, która pozbawiła ten naród możliwości mieszkania na ziemiach przodków.

– Gratuluję nie tylko tej drogi, która prowadziła do nagrody, gratuluję także tego, że dzięki tej nagrodzie wszyscy możemy okazać naszą polską i naszą europejską solidarność, tym którzy dzisiaj wolności bronią, albo o wolności marzą. Cieszę się, że wręczam tę nagrodę razem z Lechem Wałęsą, który jest symbolem solidarności, której w sposób szczególny potrzebuje dzisiaj Krym, potrzebują Tatarzy krymscy i potrzebuje Ukraina– dodał prezydent RP witając jednocześnie prezydenta elekta wolnej niepodległej Ukrainy Petra Poroszenkę.

Laureatowi gratulował też były prezydent Lech Wałęsa, legendarny przywódca polskiej Solidarności. - Dziękujemy dziś Panu za piękną, pokojową mądrą walkę, która na razie nie skończyła się zwycięstwem. Dziękujemy i prosimy jednocześnie, by walczył Pan dalej! Jestem przekonany, że zwycięstwo musi nastąpić – stwierdził Lech Wałęsa.

Mustafa Dżemilew nie krył wzruszenia.

- Przyznanie Nagrody Solidarności, mnie jednemu z weteranów ruchu narodowo-demokratycznego krymskich Tatarów okresu powojennego, spotkało się z wdzięcznością praktycznie całego narodu. Bowiem nagroda ta w sposób oczywisty i uzasadniony została odebrana nie jako nagroda dla jednostki lecz dla bohaterskiego ruchu narodowościowego – mówił dziękując za wyróżnienie. - Nasz kraj jest w niebezpieczeństwie, nasze państwo ukraińskie jest w niebezpieczeństwie. Historyczna ojczyzna krymskotatarskiego narodu jest okupowana przez kraj, który zgodnie z budapesztańskim memorandum z 1994 roku zobowiązał się do zagwarantowania jego bezpieczeństwa i nienaruszalności terytorium – dodał uhonorowany przywódca Tatarów krymskich.

Wśród gości ceremonii wręczenia Nagrody Solidarności, która odbyła się na Zamku Królewskim w Warszawie, było ponad 30 przywódców światowych i reprezentantów rządów, a wśród nich między innymi amerykański sekretarz stanu John Kerry, który towarzyszy prezydentowi Barackowi Obamie podczas jego pobytu w Polsce, prezydenci Niemiec, Francji i krajów Grupy Wyszehradzkiej. W gali uczestniczyli także obrońcy praw człowieka i promotorzy demokracji.

- Nagroda Solidarności imienia Lecha Wałęsy jest jedynym na świecie wyróżnieniem przyznawanym przez państwo, które dzieli się doświadczeniami udanej transformacji od dyktatury po demokrację – podkreślił w czasie warszawskiej gali inicjator nagrody minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski.

- Was Tatarów skrzywdził Józef Stalin, gdy wydał rozkaz ludobójczej wywózki Waszego narodu z Krymu – przypomniał minister Sikorski gratulując laureatowi. - Polacy wiedzą, ile krwi, potu i łez należy włożyć w budowanie demokracji. Dlatego pragnę w stronę Laureata – ale też wszystkich obrońców praw człowieka na świecie – skierować słowa, które są parafrazą pierwszych wierszy hymnów narodowych Polski i Ukrainy: jeszcze wolność nie zginęła, póki Wy żyjecie - dodał szef polskiej dyplomacji.

Mustafa Dżemilew (ur. 1943) wraz ze swoją rodziną w 1944 roku został deportowany z Krymu do Uzbekistanu. Z przyczyn politycznych nie mógł wrócić do ojczyzny, a życie poświęcił walce o prawa Tatarów krymskich. Za swoją działalność w maju 1966 roku Dżemilew został po raz pierwszy aresztowany i zesłany na półtora roku do obozu za odmowę służby w Armii Radzieckiej. Od tamtej pory był aresztowany i skazywany na karę pozbawienia wolności jeszcze sześć razy. W latach 1966-1986 niemal 15 lat spędził w obozach i na zesłaniu. W maju 1969 r. Dżemilew znalazł się wśród założycieli Grupy Inicjatywnej na rzecz Obrony Praw Człowieka w ZSRR, która zajmowała się głównie redagowaniem i kolportażem pism otwartych skierowanych do Organizacji Narodów Zjednoczonych, władz radzieckich i obywateli ZSRR. Na Krym powrócił wraz z rodziną w maju 1989 r. Dzięki swojej niezłomnej postawie został Przewodniczącym Organizacji Krymskotatarskiego Ruchu Narodowego (OKND), a w czerwcu 1991 r. delegaci nowego Kurułtaju (Krymskotatarskiego Zjazdu Narodowego) wybrali go Przewodniczącym Medżlisu – najwyższego organu przedstawicielskiego Tatarów krymskich.

Od 1998 Mustafa Dżemilew jest parlamentarzystą w Radzie Najwyższej Ukrainy. Do dziś kontynuuje walkę o prawa Tatarów krymskich stanowczo sprzeciwiając się rezultatom rzekomo prawomocnego referendum z 16 marca 2014 r. Za swoją działalność został uznany przez władze separatystycznej Republiki Krymu za osobę niepożądaną i dostał od Rosji zakaz wjazdu na Krym do 2019 r., co wywołało falę protestów ludności tatarskiej.

Dżemilew otrzymał m.in. Nagrodę Nansena, wyróżnienie przyznawane przez Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców za walkę na rzecz obrony praw człowieka. Był również kilkukrotnie nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla.

W wybór pierwszego laureata Nagrody Solidarności zaangażowanych było 15 światowych autorytetów w dziedzinie demokracji i praw człowieka. Wśród nominatorów, którzy przedstawiali swoje propozycje kandydatów, znaleźli się m.in. laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi, obecni i byli ministrowie spraw zagranicznych Carl Bildt, prof. Władysław Bartoszewski i prof. Adam Daniel Rotfeld oraz szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton, a także uznane światowe autorytety w dziedzinie wspierania demokracji i praw człowieka.

W imieniu nominatorów w czasie gali głos zabrał szef szwedzkiej dyplomacji Carl Bildt. – Majdan był kiedyś jednym z placów w jeszcze jednym z europejskich państw. A dzisiaj Majdaj jest symbolem idei i nowej wiary w wolność, demokrację i Europę. Dzisiaj nas inspiruje, tak jak robił to dawniej Gdańsk – stwierdził w swoim wystąpieniu w Warszawie.

Ostateczną decyzję o wyborze Mustafy Dżemilewa 25 kwietnia 2014 roku jednogłośnie podjęła Kapituła Nagrody Solidarności obradująca pod przewodnictwem byłego prezydenta RP i legendarnego przywódcy „Solidarności” Lecha Wałęsy. Pretendentami do wyróżnienia było 11 obrońców praw człowieka z Chin, Ghany, Egiptu, Kirgizji, Kenii, Gwatemali, Kuby, Australii, Niemiec i Ukrainy.

Wartość Nagrody Solidarności wynosi 4 mln zł, czyli ok. 1 mln euro. 250 tys. euro trafi bezpośrednio do laureata. 50 tys. euro zostanie wykorzystane na zorganizowanie w Polsce wizyty studyjnej laureata lub grupy wskazanych przez niego osób. 700 tys. euro zostanie przeznaczone na realizację przez Polskę projektów z zakresu pomocy rozwojowej.

Autorem statuetki Nagrody Solidarności jest prof. Krzysztof Nitsch, rzeźbiarz i medalier, laureat wielu nagród i wyróżnień.




facebook